31 lipca 2026 na pochylni Całuny podczas ruszania wozu transportowego doszło do uszkodzenia dna jachtu „Arena”, typu ATS-32. Jacht podczas śluzowania (tak nazywa się przeprawa na wózku pochylni) zaczął nabierać wody z powodu rozszczelnienia przekładni, która oparła się o belkę pochylni. W rezultacie przekładnia „wjechała” do wnętrza jachtu, powodując rozszczelnienie, uszkodzenie silnika, wyciek oleju i zalanie jachtu w kabinie do wysokości ok. 20 cm. powyżej gretingów. Uszczelnianie jachtu na wózku pochylni trwało do wieczora, w tym czasie pochylnia Całuny nie śluzowała innych jednostek. W internetowych dyskusjach przeważały głosy obciążające winą sternika jachtu za całe zdarzenie.
W odpowiedzi na te głosy sternik jachtu napisał oświadczenie, w którym opisał tę przykrą sytuację. Przedstawia ono całe zdarzenie w zupełnie innej perspektywie.

Uszkodzony jacht na pochylni – fot. Daniel Domagalski, iczarter.pl

Sternik jachtu Arkadiusz S. klaruje jacht po zatamowaniu przecieku i zejściu z wózka – fot. Piotr Salecki
| Oświadczenie sternika jachtu który zablokował pochylnię Całuny w piątek Przepraszam bardzo wszystkich zainteresowanych za utrudnienia. Do rejsu na pochylnie przygotowałem się dużo wcześniej, przed wypłynięciem w feralny rejs, zapoznając się ze specyfiką pochylni. Mój jacht znam na wylot, każdą śrubkę i jej rozmiar gwintu, posadowienie stacjonarnego silnika i położenie przekładni s-drive. Przed próbą wpłynięcia na wózek w pełni przygotowany posiadałem nawet długą miarę. Pan z obsługi poinformował mnie, iż doskonale się zna i wie jak bezpiecznie posadowić jednostkę na wózku. Przekazałem mu informację, w którym miejscu pod dnem wystaje przekładnia. Pan potwierdził dwukrotnie!!! że jacht jest dobrze ustawiony na wózku, dla bezpieczeństwa cofnąłem jacht na wózku do tyłu jeszcze kilkanaście centymetrów. Tak, to mój błąd, że pozwoliłem komuś na działania i decyzje. Obsługa wprowadziła mnie w błąd. ŁÓDZ WPŁYNĘŁA NIE 5-10 CENTYMETRÓW ZA DALEKO, ALE PRAWIE 2 METRY ZA DALEKO – DOKŁADNIE 185 CM. ZA DALEKO.Na całym świecie kiedy „Marinero”, obsługa portów, piloci – polecają nam gdzie płynąć, gdzie i jak zacumować – ufamy im, postępujemy zgodnie z ich wskazówkami i decyzjami. DLATEGO PYTAM SIĘ, KIM SĄ CI LUDZIE NA MIEJSCU. SYTUACJĘ PODDAJĘ POD OSĄD OBIEKTYWNYCH ŻEGLARZY WYŁĄCZAJĄC komentujących, którzy nie widzieli, nie wysłuchali, ale z góry oceniają. NA POTWIERDZENIE opisanej przeze mnie sytuacji mam cztery dorosłe osoby (WSPANIALI LUDZIE) które poznałem na godziny przed katastrofą i na moją prośbę nagrywali z bardzo bliska film na pamiątkę. Podziękowania dla: PSP Pasłęk [dopisek redakcji: Straży Pożarnej] za poduszki powietrzne oraz dla Policji, za słowa, cytuję: „Skoro wie Pan, jak zatamować przeciek i naprawić uszkodzenie, to proszę to spokojnie zrobić na wózku pochylni”, w przeciwieństwie do obsługi pochylni, która nakłaniała mnie, a wręcz żądała spłynięcia z wózka i udrożnienia szlaku mimo przecieku, wskazując na podobno płytki odcinek kanału w którym jacht zatonie. Według mojej oceny, spłynięcie z pochylni zgodnie z żądaniami obsługi spowodowałoby zatonięcie jachtu w 30 sekund i zatarasowanie całego szlaku. Reasumując: albo obsługa obiektu hydrotechnicznego wydaje polecenia sternikowi i kieruje ustawieniem jednostki, w tym przypadku na wózku pochylni – i wtedy bierze za to odpowiedzialność, albo niech nie instruuje, nie pomaga, nie wydaje poleceń jak ustawić jacht i stwierdzi, że za ustawienie odpowiedzialność bierze kapitan jednostki.Straty mam ogromne.Pozdrawiam – i stopy wody pod kilem – Arkadiusz S. (imię i nazwisko do wiadomości portalu pomorskiszlakzeglarski.info.pl) |
Od redakcji
W ciągu ostatnich kilku lat doszło do kilku bardzo groźnych zdarzeń na pochylniach. Z wózków zsuwały się jachty – żaglowy i motorowy, doszło do przewrócenia hausboota. „Drobniejsze” zdarzenia pomijam. Należy zadać pytanie, czy obecnie śluzowanie przez pochylnie jest bezpieczne, czy konstrukcja wózków, pomimo ich ochrony konserwatorskiej nie wymaga pewnych zmian, czy instrukcja przejścia przez pochylnie przygotowana przez RZGW jest wystarczająca, jaka wreszcie powinna być rola pracowników obsługujących pochylnie. Opisany wypadek wymaga rzetelnego wyjaśnienia i obiektywnej oceny. Zwrócimy się do RZGW Gdańsk z prośbą o komentarz w tej sprawie.

Ślady wskazujące na poziom wody w kabinie – fot. Piotr Salecki

Komentarze (8)
Sternik tego jachtu zwala winę na obsługę pochylni i pomija milczeniem istotne realia, ile osób było na pokładzie ? , czy jacht był asekurowany, kto dał komendę gongiem do uruchomienia wózka, słowa cofnąłem jacht o kilka cm a jacht opłynął 185 cm, świadczy co najmniej braku asekuracji. Nie chcę się znęcać dalej. Wystarczy.
Nie każdy wie, że wpływając na wòzek, nie ma możliwości zobaczenia końca podstawy wózka. Musi się wierzyć obsłudze. A przecież wystarczyło by zainstalować elastyczne antenki, lub wyraźnie opisać każdy wózek. Na końcu poręczy napis np 288cm do końca platformy.
Ponad 100 razy korzystalem z pochylni / trasa Gdańsk-Jeziorak-Gdańsk przez 10 sezonów motorówką i czesto zdarzalo się, ze z pochylni korzystało wiecej niż jedna czy dwie jednostki, ake zawsze to zaloga wplywala do klatki i sama cumowala lodzie.
Przykro to pisać, ale sternik albo nie rozpoznał należycie budowy pochylni, albo źle zacumował jednostkę.
Potwierdzam, że pochylnie K.Elbląskiego są żle przygotowane do slipowania jednostek tutystycznych. Wózki posiadają wystającą belkę, co powoduje potężne naprężenia w jednostkach slipowanych . Brak dokładnej instrukcji cumowania jednostek pływajacych o różnym charakterze dna. Potwierdzam małe zainteresowanie obsługi w razie awarii. Np. Kilka lat temu na uszkodzonej pochylni znajdował się houseboat z załogą, brak zainteresowania ich losem przez obsługę. Zgadzam się, że wózki powinny być dostosowane do nowych typu jednostek a obsługa odpowiednio przeszkolona oraz prawna odpowiedzialność zarządcy kanału za slipowane jednostki, Pozdrawiam
Potwierdzam, że pochylnie K.Elbląskiego są żle przygotowane do slipowania jednostek tutystycznych. Wózki posiadają wystającą belkę, co powoduje potężne naprężenia w jednostkach slipowanych . Brak dokładnej instrukcji cumowania jednostek pływajacych o różnym charakterze dna. Potwierdzam małe zainteresowanie obsługi w razie awarii. Np. Kilka lat temu na uszkodzonej pochylni znajdował się houseboat z załogą, brak zainteresowania ich losem przez obsługę. Zgadzam się, że wózki powinny być dostosowane do nowych typu jednostek a obsługa odpowiednio przeszkolona oraz prawna odpowiedzialność zarządcy kanału za slipowane jednostki, Pozdrawiam
Pochylenie (wózki) zostały zbudowane do transportu drewna w taflach.
Szczerze mówiąc nie rozumiem jak osoba, która przeczytała publicznie dostępną instrukcję przeprawy przez pochylnie mogła doprowadzić do takiego wypadku…
Zacytuję:
„Jednostki z pędnikiem zamontowanym na stałe powinny ustawiać się
w taki sposób, aby wystawał on poza podłogę wozową (wozy na skrajnych
pochylniach Buczyniec i Całuny mają podłogę o ok. 3,5 m wystającą
za chodnik wozowy, na pochylniach środkowych o ok. 1,5 m).”
a także:
„Wskazanym jest wcześniejsze obejrzenie z Iądu konstrukcji wozów
i przeprawiania się innej jednostki idąc wzdłuż pochylni.
Położenie i mocowanie jednostki na wozie dopasowujemy do jej
budowy”.
—–
Stawiana przez autora „oświadczenia” alternatywa, dotycząca odpowiedzialności za ustawienie jednostki na wózku pochylni – nijak się ma do rzeczywistości.
Za to, co dzieje się z jednostką odpowiada wyłącznie ten, kto nią kieruje.
Taka próba przerzucenia odpowiedzialności jest moim zdaniem – wybaczcie słowo – żałosna..
Rozporządzenie Ministra Infrastruktury z dnia 28 kwietnia 2003 r. w sprawie przepisów żeglugowych na śródlądowych drogach wodnych (Dz.U. 2003 nr 212 poz. 2072)
§ 1.02. Kierownik statku
8. Przed rozpoczęciem podróży kierownik powinien dokonać wszelkich niezbędnych przygotowań zapewniających bezpieczeństwo żeglugi, w szczególności powinien zebrać wiarygodne informacje o warunkach na drodze wodnej, którą ma przebyć statek, oraz poczynić starania, aby statek w chwili rozpoczęcia podróży był sprawny i bezpieczny.