Przystań kajakowo-wodna w Górkach Zachodnich, to jedno z najdziwniejszych miejsc „wodnych” w Gdańsku. Zresztą, może słowo „najdziwniejszych” nie jest najbardziej odpowiednie. Lepsze byłoby „niedostępnych”. A to dlatego, że wyłączając krótki okres od powstania przystani w 2012 roku, jest ona cały czas zamknięta i niedostępna.
Miejsce zaprojektowane jako przystanek tramwaju wodnego składało się w części wodnej z pływającego pomostu i slipu dla małych łodzi, a w części lądowej z parkingu, ławeczek wypoczynkowych i zazielenionego fragmentu terenu, używane było zgodnie z pierwotnym przeznaczeniem jedynie przez krótki czas.
Charakterystyczne dla tej przystani są łagodne zejście dla osób niepełnosprawnych (barierki częściowo rozkradzione) i zdalnie zamykana brama wejściowa. Informacja o godzinie zamknięcia podana była na tabliczce przy wjeździe. Po zadecydowaniu, że tramwaj wodny nie będzie tu cumował, brama była zamknięta przez cały czas a na przystani cumowały jakieś jachty motorowe i małe statki pasażerskie.
Po kilku latach podjęto decyzję o przebudowie na przystań kajakową, dobudowując pomost pływający i powiększając oraz modernizując część brzegową. Ustawiono dodatkowe ławy ze stołami i stworzono miejsce ogniskowo-grillowe.
Pomimo deklaracji urzędników na wiosennej Naradzie Nawigacyjnej Pętli Żuławskiej w Nowym Dworze Gdańskim, że przystań będzie otwarta zarówno dla wodniaków jak i spacerowiczów czy turystów „lądowych”, w maju 2026 przystań nie funkcjonowała a część pomostów i elektryki była zdewastowana.
Wymiana kilkunastu desek i belek oraz proste sprawdzenie elektryki, naprawa kilku gniazdek elektrycznych, skoszenie trawy czy umycie karcherem pomostów nie jest przedsięwzięciem generującym wielkie koszty i wymagającym więcej niż dwóch pracowników.
Ale to nie wszystko. Kuriozalny jest regulamin przystani, który nakazuje zgłaszanie chęci palenia ogniska emailem z wyprzedzeniem 7-dniowym. Zgłoszenie należy wysłać między innymi do Straży Miejskiej i Straży Pożarnej a w ognisku może wziąć udział nie więcej niż 20 osób. To oczywisty absurd urzędniczy, bo wypożyczenie drobnego sprzętu takiego jak kajak a nawet jacht żaglowy może nastąpić spontanicznie, co w obecnych realiach rynkowych zmieniających się zwyczajach realizacji wypoczynku jest coraz częstsze. Przypływając do przystani kajakowej chcemy natychmiast skorzystać z możliwości jakie zapewnia – po to została zbudowana cała infrastruktura. Wymóg przywożenia ze sobą drewna również jest niezrozumiały w dzisiejszych realiach. Zapewnienie zapasu drewna aby mogli z niego skorzystać wodniacy nie wydaje się wydatkiem przekraczającym możliwości zarządcy przystani.
Pomimo rozbudowanego parkingu i miejsca idealnie przystosowanego do postoju camperów, w regulaminie przystani widnieje zapis o… zakazie wjazdu camperów na przystań.
W maju 2026 przystań nadal była zamknięta i niedostępna dla wodniaków jak i turystów od strony lądu.
Piotr Salecki (2026)

Komentarze (1)
Przystanią zarządza Gdański Ośrodek Sportu.